Modele

Ile kosztuje Pershing? Cena i prawdziwy koszt szybkiego jachtu

Tomasz Wrzesiński · broker, Monaco · 12 czerwca 2026 · 6 min

Pamiętam telefon od klienta, który chciał „tego najszybszego, srebrnego Pershinga, co go widział w Portofino". Zapytałem, ile ma w budżecie. Podał cenę z cennika. Musiałem mu wprost powiedzieć: to jest cena wejścia do gry, a nie koszt grania. Z Pershingiem ta różnica boli bardziej niż z większością marek — bo to jacht zbudowany wokół prędkości, a prędkość kosztuje na każdym tankowaniu. Rozłóżmy to na liczby, bez marketingu.

Cena zakupu — od czego naprawdę zależy

„Cena Pershinga" sama w sobie nic nie znaczy, dopóki nie powiesz mi modelu, rocznika i wyposażenia. Aktualna linia GTX zaczyna się orientacyjnie od okolic 4 milionów (mniejszy GTX70), a większe jednostki spokojnie przekraczają 12–16 milionów — w euro czy dolarach, zależnie od rynku i kursu. Popularny GTX80 to dziś rząd wielkości około 5 milionów za nową jednostkę, ale prawie każda oferta na świeży model jest „cena na zapytanie", bo realnie płacisz za konkretną konfigurację: silniki, wykończenie, elektronika, tender.

To dlatego zawsze powtarzam kupującym: nie patrz na cenę modelu, patrz na cenę tej jednostki. Dwa Pershingi 8X tego samego rocznika potrafią różnić się o kilkaset tysięcy tylko przez wyposażenie i stan. Rynek wtórny bywa tu zdrowszym wyborem niż salon — pod warunkiem, że ktoś zajrzy jednostce pod podszewkę.

Paliwo — tu Pershing różni się od reszty

Większość marek można policzyć regułą „8–15% wartości rocznie na utrzymanie". Pershing też się w niej mieści, ale ląduje w górnej części widełek z jednego prostego powodu: silniki. Ten jacht jest projektowany, żeby płynąć 40+ węzłów, a przy takich prędkościach zużycie paliwa idzie w setki litrów na godzinę. Dzień ostrego pływania potrafi „wypalić" kwotę, za którą inny właściciel trzyma jacht w marinie przez miesiąc. Jeżeli planujesz Pershinga, paliwo musi być w budżecie osobną, świadomą pozycją — nie przypisem.

Pershinga kupuje się dla prędkości. Ale prędkość to jedyny luksus na jachcie, który płaci się za każdym razem, gdy z niego korzystasz.

Serwis, marina, ubezpieczenie, załoga

Reszta stałych kosztów wygląda podobnie jak przy innych jednostkach tej wielkości, ale skala robi swoje. Dla Pershinga wartego około 5 milionów euro realny roczny OPEX — serwis, postój, ubezpieczenie, drobne i właśnie to paliwo — to orientacyjnie 500 tysięcy do 700 tysięcy euro, w zależności od tego, jak intensywnie pływasz. Powyżej 24 metrów dochodzi temat stałej załogi, co dokłada kolejną poważną pozycję. Swój wariant policzysz w kalkulatorze rocznych kosztów — daje rozsądny punkt startu, choć przy tej marce zawsze celowałbym w górną część wyniku.

Deprecjacja — najdroższa, najmniej widoczna pozycja

O paliwie myśli każdy. O utracie wartości prawie nikt — a to zwykle największy pojedynczy koszt posiadania. Nowy Pershing, jak każdy nowy jacht, najmocniej traci w pierwszych latach. Dobra wiadomość: marka trzyma rozpoznawalność i płynność na rynku wtórnym lepiej niż wiele konkurentek, więc dobrze kupiony 3–5-letni egzemplarz potrafi być znacznie rozsądniejszą matematyką niż salon. Więcej o tym, jak liczyć utratę wartości, opisałem w tekście o deprecjacji jachtu.

Zanim podpiszesz

Przy Pershingu sprawdzam te same rzeczy co zawsze — historię serwisową, godziny pracy silników, stan żelkotu i wilgotność laminatu — ale z większą uwagą na układ napędowy, bo to serce tego jachtu i najdroższy element do naprawy. To jest dokładnie ten moment, w którym z mojego doświadczenia liczy się nie wiedza z internetu, tylko ocena konkretnej jednostki na miejscu: czy te motogodziny są „spokojne", czy katowane; czy poprzedni właściciel serwisował u autoryzowanego, czy „u kolegi". Tego nie wyczyta się z ogłoszenia.

Jeśli chodzisz właśnie po ofertach Pershinga, aktualne jednostki — nowe i z drugiej ręki — znajdziesz na wyachts.shop. A po niezależną opinię o konkretnej łodzi, zanim wpłacisz zaliczkę, po prostu napisz do mnie. Mapę kosztów masz powyżej; przewodnika nadal warto mieć.

Tomasz Wrzesiński — niezależny broker jachtów luksusowych z Monaco, ponad 20 lat na rynku. Po stronie kupującego, nie dealera.
tomaszwrzesinski.com · W Yachts · YouTube